Tak, wiem, wpis jest bardzo nie na czasie, bo Boże Narodzenie jest już baaardzo dawno za nami, ale zbliżająca się wielkimi krokami Wielkanoc przypomniała mi o bożonarodzeniowych kalendarzach adwentowych z czekoladkami. Mam do nich wielki sentyment, bo kojarzą mi się z dzieciństwem – kalendarze te są bardzo popularne w Niemczech i tam po raz pierwszy w życiu przekonałam się jak to jest otwierać jedno papierowe okienko dziennie i zjadać jedną czekoladkę przeznaczoną na dany dzień. :) Wiadomo, że teraz, gdy jestem dorosła, a kalendarze adwentowe zawitały i do naszego pięknego kraju, patrzę na to inaczej, ale wtedy sprawiało mi to mnóstwo radości. Inna sprawa, że czekolada w kalendarzach adwentowych sprzedawanych teraz w Polsce nie smakuje mi już tak bardzo jak ta niemiecka z czasów dzieciństwa. I to nawet mimo tego, że kalendarz widoczny na zdjęciu jest produkcji niemieckiej. ;)
Dostałam ją niedawno w prezencie. Wygląda ciekawie, szczególnie z tymi flagami na opakowaniu. :) Po otwarciu okazało się jednak, że to zwykła czekolada deserowa, która nie ma wcale zaskakującego smaku. Mnie tam smakuje, bo lubię słodkie, ale R. twierdzi, że bliżej jej do wyrobu “czekoladopodobnego” – za dużo w niej cukru, a za mało kakao. I chyba taka jest prawda, bo jak na czekoladę deserową jest rzeczywiście bardzo słodka.
Z tej okazji – zestaw czekoladowych serc-lizaków od Wedla: jedno z czekolady deserowej, jedno z czekolady mlecznej i jedno z czekolady białej. :) Lizaki nie zostały wprawdzie przygotowane na tę właśnie okazję, ale na pewno nie wpływa to na ich smak. :) Tak bardzo mi się podobały, że nie mogłam ich sobie (i nie tylko sobie) odmówić. :P